IV Koleżeńskie Zawody Wędkarskie "BIEBRZAŃSKA RYBKA"
"ZŁAP MNIE"
Pod takim hasłem odbyły się przeprowadzone 24 maja br. IV Koleżeńskie Zawody Wędkarskie "BIEBRZAŃSKA RYBKA" na rzece Biebrza w Krasnoborkach. Chętnych do udziału w zawodach, podobnie jak w latach ubiegłych, nie brakowało, mimo że obecnie miejsc do połowu w tym obszarze jest niewiele — rzeka na tym odcinku jest wąska, zarośnięta, a dostępnych miejsc do połowu mało.
O godzinie 15:00, pomimo niepewnej pogody, wędkarze ruszyli na dowolnie wybrane miejsca i rozpoczęli zmagania. Musieli się spieszyć, ponieważ mieli tylko 4 godziny na połowy, a pogoda nie napawała optymizmem. Każdy z zawodników mógł łowić na dwie wędki spławikowe. Czas szybko mijał, a co jakiś czas słychać było, że ktoś coś złowił. Nadchodziły chmury, pojawiły się przelotne opady deszczu, które jednak nie odstraszały uczestników.
Około godziny 18.00, gdy lunęło tak mocno, że zdecydowano się na przerwanie zmagań, wszyscy udali się do świetlicy wiejskiej w Krasnoborkach, gdzie podsumowano zawody. Wyniki okazały się zaskakujące zarówno dla komisji sędziowskiej, jak i samych zawodników. Łącznie złowiono 79 ryb różnych gatunków, z dominacją płoci i okoni.
Nagrody przyznano w kilku kategoriach:
- I miejsce za największą wagę 1,710 kg (długość 50 cm) zdobył Adam Rudzewicz.
- I miejsce za największy wymiar 55 cm (waga 0,970 kg) wywalczył Sławomir Rudziewicz.
- Najwięcej sztuk, bo aż 31 ryb (27 płoci i 4 okoni), złowił Mariusz Łapszys.
Nagrody rzeczowe w postaci sprzętu i akcesoriów wędkarskich, których sponsorem i organizatorem zawodów był Wójt Gminy Sztabin Jarosław Karp, wręczyli Wójt oraz Andrzej Mursztyn — sędzia zawodów. Jedną z cennych nagród ufundował Wojciech Turowski, właściciel sklepu "TURKUS". Wszyscy uczestnicy otrzymali nagrody pamiątkowe w postaci spławików, a ci, którzy niestety nic nie złowili, także nie odeszli z pustymi rękami — otrzymali przysłowiowe mydło, bo jak mówi przysłowie, że "gdy się złowi „g…” to warto mieć czym umyć ręce".
Ku miłemu zaskoczeniu "starych", zaciętych wędkarzy, pojawiły się dwie młode, nowe adeptki sztuki wędkarskiej. Co prawda tym razem nie udało się im nic złowić, ale głowy do góry — następnym razem będzie lepiej.
Atmosfera była wyjątkowa, serdeczna i ciepła, mimo nienajlepszej pogody. Wędkarze dopytywali się, kiedy odbędą się kolejne zawody — czy to pytanie retoryczne?
Grzegorz Łapszys










